- Jasne, pomogę - odparłem.
Złowiłem już wcześniej kilka ryb, ale uznałem, że miło będzie najeść się podwójnie (no i pomóc wilkowi z watahy, of course...). Tylko że Rose nagle złapała dwie rybki, a ja ani jednej u czułem się... Nijak. Po prostu nijak się czułem.
Parę razy któraś z ryb dała mi w pysk, wyskakując z wody.
- No, to teraz czuję się urażony i idę na Wzgórze Ludzi.
Rose przytrzymała zębami jego skrzydło.
- Nigdzie nie idziesz.
- Co jest takiego złego w tamtym miejscu?
- Wszystko. Tam są ludzie, a ty nie masz tam wstępu.
- Uwierz mi, mam. Wkrótce wyruszę po swojego przyjaciela, jest świetnym Zielarzem z mojej byłej watahy. Zrobi... nic. Nieważne. Zapomnij, że coś mówiłem.
Ryba po raz kolejny chciała mnie uderzyć, tak więc zrobiłem unik i złapałem ją, a później nieżywą już rzuciłem do Rose.
- Smacznego - i odleciałem w stronę jaskini.
<chcesz dokończyć?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Za wszelkie komentarze, dziękujemy. <3
Miło jest czytać, co myślą wilki. Jednak komentarze są moderowane, a wulgarne i spamiące - usuwane.